Rower w mieściePrzestać uważać za przestępstwo. To nie żart. Z takim projektem wystąpiło ministerstwo sprawiedliwości a pomysłodawcą jest komendant główny policji Marek Działoszyński.

Obecnie przestępstwem jest każda kradzież powyżej 250 złotych. Wszystkie kradzieże poniżej to tylko wykroczenie. Według nowych przepisów za przestępstwa będą uznawane kradzieże tylko powyżej 1000 złotych.

Nie trzeba dodawać, że większość rowerów, jakimi poruszają się na co dzień Polacy, ma wartość niższą niż tysiąc złotych. Ba, nawet nowy rower miejski, czy miejsko-turystyczny z dolnej półki (co nie znaczy, że nienadający się do jazdy) spokojnie można kupić poniżej tysiąca. Taką ofertę mają między innymi marki Romet-Arkus i Maxim.

Zresztą nowe przepisy nie tyczą się tylko rowerów: przestępstwem przestanie już być kradzież telefonu, starego komputera, mniejszej wartości pierścionka zaręczynowego.

Według pomysłodawców zmiana przepisów oczywiście ma ułatwić pracę policji. Teraz, gdy ma się do czynienia z przestępstwem, konieczne jest śledztwo, które zwykle kosztuje więcej, niż skradziony sprzęt, a sprawa musi trafić do sądu.

Mam nadzieję, że rzeczywiście „zmiana kwalifikacji czynu” przyczyni się do łatwiejszego wychwytywania rowerowych złodziei i unikania zbędnych i kosztownych formalności. Już teraz większość kradzieży to tanie rowery nawet poniżej 250 złotych. Ciężko się jednak oprzeć wrażeniu, że za zmianą stoi chęć urzędników i policjantów, aby… mieć mniej przestępstw na głowie.

Oceń