Warszawskiej wypożyczalni rowerów problemy….

Autor: Andrzej  /   Wrzesień 03, 2012  /   Kategorie: Rower miejski, Wszystkie teksty  /   komentarzy

Miejska wypożyczalnia rowerów w Warszawie Veturilo Na przełomie lipca i sierpnia w Warszawie została otwarta największa jak dotąd w naszym kraju sieć miejskich wypożyczalni rowerów. Było z rozmachem: ponad 50 stacji, około 1000 rowerów. Pod względem ilościowym żadne miasto na chwilę obecną nie może się równać z Warszawą. Jakie są pierwsze, po miesiącu działania systemu, wnioski?

Veturilo podbija serca warszawiaków…

Według ostatnich danych opublikowanych na stronie operatora, Veturilo, bo tak została ochrzczona warszawska sieć wypożyczeń rowerów, z oferty skorzystało 35 tysięcy osób, które wypożyczyły rowery łącznie… 100 tysięcy razy. Jak na miesiąc, jak na początek, trzeba przyznać, że to bardzo dużo.

… jednak nie wszystkich

Za tą beczką miodu idzie jednak łyżka dziegciu. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że tak duża, iż jeśli tendencja się utrzyma, system niekoniecznie będzie miał rację bytu. W tym samym czasie bowiem samo Veturilo oceniło straty wyrządzone przez wandali na 47 tysięcy złotych. To dość spore koszty.

– Do tej pory skradziono już 20 rowerów. I nie mówię tu o rowerach porzuconych, które znaleźliśmy np. po dwóch dniach, tylko takich, których nie możemy zlokalizować od kilkunastu dni i których poszukuje już policja – wyjaśniła Onetowi Anna Knowska, rzecznik miejskiej wypożyczalni.

Policja podliczyła też, że zginęło lub zostało zniszczonych 70 dzwonków, 20 lamp, 20 koszyków. Strat w dętkach i oponach nie podliczano.

Warszawski system Veturilo ma się rozrosnąć. W tej chwili działa głównie w centrum oraz w południowych i północno-zachodnich dzielnicach miasta. Za rok zawita również na Pragę, liczba stacji wzrośnie do siedemdziesięciu, a rowerów aż dwukrotnie. Miejmy nadzieję, że tak się stanie. Jeśli straty spowodowane wandalizmem nie zmniejszą się, zaczną pojawiać się poważne pytania o ekonomiczny sens istnienia tego systemu.


Zobacz również [reklama]: Biuro rachunkowe | Dachy i dekarstwo | Szkoła jazdy | Kserokopiarki Wrocław | Kasetony Wrocław

Oceń

Komentarze

  1. VBAMBINO pisze:

    Bydło jeszcze nie dorosło do takich rzeczy. To nie cywilizowana Holandia, tylko dziki kraj czwartego świata.

    Najpierw zagazujcie w komorach gazowych dresiarzy. wprowadźcie etykę do szkół zamiast religii, nauczcie ludzi kultury, patriotyzmu i poszanowania wspólnego dobra. A dopiero potem eksperymentujcie.

  2. koszt utrzymania 1 roweru: prawie 3 tys zł

  3. Od 15 lat od kiedy przestałem jeść mięso nie choruję a zimą -30 jadę rowerem bo Wegetarianie nie potrzebują aspiryny zjadają ją w warzywach i owocach. Brytyjscy naukowcy chcą udowodnić, że kwas salicylowy, główny składnik apiryny, może być wytwarzany przez organizm człowieka.Naukowcy zauważyli, że większe stężenie kwasu salicylowego, który pełni funkcję bioregulatora, występuje u wegetarian. To efekt zjadania dużej ilości owoców i warzyw, w których występuje on naturalnie. Wysoka zawartość tego składnika we krwi może też wyjaśniać, dlaczego wegetarianie chorują rzadziej niż osoby jedzące dużo mięsa.Teraz naukowcy badają kwas benzoesowy, który także występuje w naturalnym środowisku i może zostać przekształcony w kwas salicylowy. Specjaliści próbują określić, czy człowiek jest w stanie sam wytwarzać ten dobroczynny składnik aspiryny, który ma działanie przeciwbólowe i przeciwgorączkowe.

    a ja też w zimie wolę rower omijam korki taniej zdrowiej= mniej marzniesz niż na piechotę czy czasem w niedogrzanym autobusie =wiem bo sam jeżdżę cały rok:) fajny jest tez moment gdy na 4 kolkach się ślizgają w miejscu a rower na dwóch kolkach jedzie dalej bo i tak bywa:) wbrew pozorom ciężko jest się wywalić na rowerze łatwiej wpaść w poślizg samochodem

    większość polaków cierpi na choroby serca kręgosłupa. rower to lek oraz recepta na miejskie korki tańszy szybszy miasta Niemiec Holandii pełne są rowerów w dojazdach do pracy szkoły na zakupy

  4. SCEPTYK pisze:

    70 dzwonkow x 15 zl – 1050 zl
    20 lamp x 20 zl – 400 zl
    20 koszykow x 50 zl – 1000 zl

    Razem 2450 zl*.

    * – zrodlo allegro,

    47 000 – 2450 = 44 550 / 20 skradzionych rowerow = 2 227,5 za rower – strasznie drogie te rowery.

    Ale, ale – nie mozna powiedziec, ze te rowery wliczone sa w straty „których poszukuje już policja” wiec wlasciciel nie otrzymal jeszcze oswiadczenia o umorzeniu sledztwa z powodu wykrycia sprawcy wiec nie moze poswiadczyc przed fiskusem straty. W takim wypadku az cisnie sie na usta „jakie drogie te opony i detki”!!!

    Nie jestem z Wasiafki wiec nie wiem ile kosztuje wypozyczenie takiego rowera, ale pomnozcie to przez wypozyczone 100 000 razy – autor juz tu nie wspomnial ile na wlasciciele tego biznesu zarobili. A jak sie biznes prowadzi to sie ponosi z nim rowniez koszty. Sadze, ze straty stanowia nie az nadto duze obciazenie dla wlascicieli a i tak wlicza je w firme wiec zaplaca mniejszy podatek.
    Mysle, odpowiedzialem autorowi tego artykulu na „pytania o ekonomiczny sens istnienia tego systemu” – nic wiecej niz bicie piany, a osatnie zdanie skresla artykul z informacyjnego i szufladkuje go do rozprawki – brawo panie filozofie :)))

    1. ANDRZEJ pisze:

      Dziękuję za odniesienie się do artykułu i za komentarz. Nie wiem tylko, dlaczego wyliczenia operatora systemu i warszawskiego ZTM mają być dla mnie mniej wiarygodne, niż wyliczenia na podstawie aukcji z Allegro. Bardzo bym chciał, żeby te rowery zostały odzyskane – bardzo chętnie wspomnę wtedy o tym na niniejszym blogu.

      Mam odczucie, że odniosłeś wrażenie, iż jestem przeciwnikiem miejskiego systemu wypożyczalni: nic z tych rzeczy. A co mojego „filozoficznego” komentarza na koniec tekstu: tak, takie pytania pojawią się, gdy zginie kolejnych 20 pojazdów. Ba, może nawet już teraz się pojawią. I wtedy będzie czas na przedstawienie ekonomicznego rachunku, czy takie straty są wpisywane w prowadzenie tej działalności, czy jednak nie.
      pozdr
      Andrzej