Rower w mieście. Uda się, gdy nas polubią [felieton]

Autor: Andrzej  /   Sierpień 20, 2012  /   Kategorie: Opinie, Rower miejski, Wszystkie teksty  /   komentarzy

W Polsce nie ma kultury jazdy rowerem. To fakt; Holandią nie jesteśmy i szybko nie zostaniemy. Oczywiście nie znaczy to, że mozolnymi działaniami nie można poprawić stanu rzeczy i zalegalizować w społecznej świadomości roweru, jako pełnoprawnego środka transportu.

Drogę, którą zaczął nasz kraj, w ostatnich dziesięcioleciach przeszło wiele państw na Zachodzie, bo też przesadą byłoby powiedzieć, że zawsze były one rowerowe. Dlatego jest szansa, że wiele rozwiązań, których oczekujemy, jako rowerzyści nad Wisłą, wcześniej czy później również u nas się pojawi.

Rower w mieście: „Bo zagranicą tak jest”

Niestety, i to muszą zrozumieć przede wszystkim wszyscy aktywiści rowerowi. Tak, trzeba odkryć koło na nowo. Rozwiązania zaszczepiane na siłę, nawet jeśli obiektywnie są słuszne, nie będą się sprawdzały, jeśli nie będą akceptowane społecznie.

Oczywiście doświadczenia państw na Zachodzie, które jeszcze trzydzieści lat temu były tylko samochodowe, a w których teraz ruch rowerowy w mieście to nawet trzydzieści procent, dają nadzieję, że całą ewolucję uda się przejść dużo szybciej.

Przecież im więcej osób przesiądzie się na rower, tym mniej będzie korzystać z samochodu, czy komunikacji miejskiej. Dla pozostałych oznacza to może mniejsze korki i może więcej miejsca w tramwajach. To takie oczywiste, a jednak nie jest. Niby rozumieją to włodarze polskich miast, podpisując różne karty brukselskie i inne papiery, ale zwykle cokolwiek, co jest robione w celu zwiększenia ruchu rowerowego, jest efektem wymuszania przez lobby rowerowe.

I tak nas nie lubią

Do tego jeszcze dochodzi kwestia społecznego odbioru rowerzystów. Ta zaś jakoś szczególnie pozytywna nie jest. Rowerzyści są uważani za grupę bardzo roszczeniową (zbudujcie nam to, zbudujcie nam tamto), będącą jednocześnie grupą wyraźnie mniejszościową na tle innych uczestników ruchu. A nie posunie się wszystko do przodu, jeśli społeczeństwo będzie na rowerzystów patrzyło spode łba, bo tym samym władza będzie uważała, że nie ma społecznej presji na rozwiązania sprzyjające rowerzystom. Trzeba więc popracować nad swoim PR-em.

Oceń