Największe grzechy budowlańców dróg rowerowych [subiektywo-obiektywna opinia]

Autor: Andrzej  /   Sierpień 31, 2012  /   Kategorie: Opinie, Rower miejski, Wszystkie teksty  /   komentarzy

Rzecz jasna, do robotników nic nie mam. Ktoś te projekty, które są potem wykonywane, przecież zatwierdza. A widać gołym okiem, że nie są to osoby, które same jeżdżą na rowerze po mieście. Poniżej mój subiektywny (a de facto obiektywny) przegląd zaniedbań przy budowaniu miejskiej infrastruktury rowerowej.

Droga rowerowa w Chicago - tam potrafiąNawierzchnia. Wiele dróg rowerowych wykonywanych jest z kostki brukowej zamiast z asfaltu. Nie potrzeba wiedzy i badań amerykańskich naukowców żeby wiedzieć, że to utrudnia jazdę, bo daje większe opory toczenia się kół. Rozumiem, że niektóre odcinki (przy skrzyżowaniach, czy na ostrych zakrętach) z takiej nawierzchni są robione, żeby wymusić na rowerzyście zwolnienie, ale czemu czasem całe DDR-y są tak wykonane?

Chlup farbą i jest ścieżka. Często tworzenie nowych dróg rowerowych ogranicza się do odmalowania linii ciągłej na szerokim chodniku i ustawienia odpowiedniego znaku. A najczęściej nawierzchnia samego chodnika pozostawia już wiele do życzenia. O ile jest to rozwiązanie tymczasowe – „bo za dwa lata w budżecie przewiduje się remont nawierzchni” – to ok, ale jak zwykle prowizorki okazują się być najbardziej trwałe.

Brak przejazdów na nowych ciągach pieszo-rowerowych. Ciąg pieszo rowerowy to taka ładna nazwa dla miejsca, gdzie rowerzyści mogą współdzielić chodnik z pieszymi. Choć już samo budowanie takowych zamiast niezależnego chodnika i niezależnej drogi dla rowerów jest dziwne, to jeszcze zapomina się czasem o przejazdach dla rowerów na przejściach dla pieszych. Zgodnie z prawem rowerzyści muszą więc za każdym razem zsiadać z roweru i go przeprowadzać, ewentualnie bawić się w hulajnogę, bo wtedy też są pieszymi. Tylko kto tak robi?

Sygnalizacja wzbudzana na przejazdach rowerowych. A może by tak światła na przyciski dla kierowców zacząć robić?

Pourywane drogi rowerowe. Chętnie przeczytam w komentarzach, jak to jest w innych miastach, chociaż jak jest w Warszawie, widać na pierwszym filmie powyżej. W Krakowie jednak sensownej długości drogi rowerowe buduje się zwykle tylko wtedy, gdy buduje się nową drogę jako taką. Poza tym robi się je tylko przy okazji bieżących większych lub mniejszych remontów drogowych, licząc na to, że kiedyś za pięć, a może za pięćdziesiąt, te odcinku połączą się wreszcie w jedną całość.

Zakręty. Niektóre drogi dla rowerów poprowadzone są tak, jakby miały nimi jeździć tylko i wyłącznie zwinne (w sumie nie wiem, czy są zwinne) BMX-y. Jasne, że nie wszędzie da się zrobić łagodne zakręty i często jest to uzależnione od istniejącej infrastruktury, ale wiele przykładów (chociażby w Krakowie) można było zrobić lepiej. Rowerzysta nie ma takiej możliwości skręcania, jak pieszy, ale widać, że projektanci dróg rowerowych o tym nie wiedzą.

Tyle na początek. Jakie są waszym zdaniem grzechy budowlańców? Czekam na komentarze. Chętnie dodam do tekstu.

Największe grzechy budowlańców dróg rowerowych [subiektywo-obiektywna opinia] 5.00/5 (100.00%) 1 vote