Za takie pieniądze można zbudować 200 a nawet więcej kilometrów dróg rowerowych, ale można też przerzucić przez Wisłę kładkę pieszo-rowerową.

Kraków jest zadowolony: miasto liczy na to, że w nowej perspektywie finansowej Unii Europejskiej otrzyma na inwestycje 11 miliardów złotych. Prezydent 142 miliony z całej tej sumy chce przeznaczyć na rozwój infrastruktury rowerowej.

Pieniądze ogromne, zważywszy na fakt, że do tej pory Jacek Majchrowski nie był skory do wyszczególniania infrastruktury rowerowej jako osobnej pozycji w miejskim budżecie. Czytaj: na jej rozwój przeznaczanych było formalnie 0 złotych a to, co udało się zrobić, albo pochodziło z pieniędzy dzielnic, albo było realizowane przy okazji innych inwestycji.

142 miliony złotych to wciąż wielka suma, nawet jeśli w miejskim budżecie znajdzie się stały odpis na rowery w wysokości około 10 milionów złotych, co postuluje Rada Miasta.

142 miliony złotych może być jednak sumą małą, jeśli źle się ją wyda. Za te pieniądze można podwoić liczbę dróg rowerowych w mieście (i to przy założeniu, że jeden kilometr kosztowałby aż 1 milion złotych), ale można zbudować kładkę dla rowerów i pieszych przez Wisłę. To już zaledwie kilkaset metrów drogi rowerowej. A taki pomysł w miejskich projektach unijnych też widnieje. Czy zostanie sfinansowany z pieniędzy na infrastrukturę rowerową?

Kładka, która w centrum miasta już istnieje, kosztowała prawie 40 milionów. Jeśli kolejna będzie kosztowała podobnie (a może przecież drożej) suma unijnych pieniędzy na realną infrastrukturę rowerową stopnieje o jedną trzecią.

Pytanie, co wolą rowerzyści…

Oceń