rower amortyzatorJeszcze kilka lat temu sprawa była dość oczywista: w amortyzatory wyposażone były rowery górskie i crossowe a mieszczuchy i trekkingi zwykle ich nie posiadały. Obecnie (moim zdaniem niestety) bardzo ciężko jest kupić rower do turystyki rowerowej bez amortyzatorów, Ostatnie kolekcje z takimi modelami to był bodaj rok 2011. Również do miejskich damek na siłę się je wciska. Tylko po co?

Jasne – trekkingi z amortyzatorami również być powinny. Jeśli chcemy sobie urządzić podróż przez Kazachstan czy wybrać się na rowerze w Andy, bez amortyzatorów się nie obejdzie. Tyle, że osoby, które planują takie podróże, doskonale zdają sobie z tego sprawę. Ale po co natomiast amortyzator w rowerze miejskim, jeszcze nie odkryłem.

Osobiście jestem przeciwnikiem amortyzatorów w rowerach, które służą do takiego typu przemieszczania się, jaki sam uprawiam: do zrównoważonych, głównie asfaltowych wycieczek rowerowych i do jazdy po mieście.

Oczywiście co kto woli. Pamiętajmy, że amortyzator sam w sobie tani nie jest i zdecydowanie podbije nam cenę roweru. O ile można kupić sensowny rower za tysiąc złotych bez amortyzatorów, o tyle trzeba wydać spokojnie 1500, jeśli „amory” mają być. Ale dla mnie jest to zbędny wydatek.


Oceń