Jakiś czas temu pisaliśmy o problemach wypożyczalni rowerów w Warszawie. Kraków ostatnio boryka się ze swoimi nie mniej poważnymi problemami. W październiku Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu ogłosił plany rozbudowy systemu wypożyczania rowerów, poprosił o opinie i…zaczęła się awantura.

Kto pierwszy, ten lepszy?

W Krakowie miejski system wypożyczania rowerów powstał jako pierwszy w Polsce. I to by było na tyle jeśli chodzi o zachwyty. Od sierpnia 2011 system na 10 lat przejęła rzeszowska firma RoweRes. W ciągu trzech lat wypożyczalnia miała urosnąć do 150 stacji, już wiemy, że przesunie się to o co najmniej rok. W tym roku system ruszył z dwumiesięcznym opóźnieniem, razem z Euro 2012. Ale to nie koniec problemów. Operator żalił się, że Kraków jest trudnym miastem. Stację pod Bagatelą trzeba ciągle naprawiać, a środowisko rowerowe nie chce współpracować.

Firma vs. aktywiści

Poszło tradycyjnie o pieniądze. RoweRes poprosił o konsultacje i zaopiniowanie projektu środowiska rowerowe. Zgłosiło się między innymi stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów, ale według RoweResu za analizę chciało otrzymać zapłatę, tłumacząc, że jest to projekt komercyjny, a nie miejski. Nie mniej jednak KMR udostępniło opinię i propozycję 50 stacji, z żalem stwierdzając, że nie została uwzględniona. Nie będę wnikać czy lista była idealna (moim zdaniem nie, ale o tym kiedy indziej), jednak niezadowolenie wyrazili mieszkańcy między innymi Nowej Huty – projekt zakłada przede wszystkim zagęszczenie stacji w centrum, pomijając w znacznym stopniu obrzeżne dzielnice. KMR tłumaczy, że żeby projekt miał sens stacje muszą być rozmieszczone gęsto, co 200-300 m (ponownie pozwolę sobie się nie zgodzić, bo w tym tempie sieć będzie „miejska” – a nie „centralna”, za może 5 lat).

To aktualna sieć stacji, jaką można znaleźć na stronie operatora:

Czy i jak zostanie rozbudowana, pokaże czas…

Oceń